czwartek, 10 lutego 2011

Fatih Akin i jego rewelacyjne 'Soul Kitchen'

Chyba poprawiłby humor nawet w najgorszym dniu życia. Świetny, lekki, dowcipny. Niewymuszony ani nie wymuskany, a urzekający. Jest w tym filmie jakaś magia, która sprawia, że z niepokojem spoglądałam na zegarek czy aby zaraz się nie skończy. Ale o czym tak właściwie jest? Dla mnie pod pretekstem historii o greckim imigrancie mieszkającym w Niemczech, który postanawia wyjechać za miłością swego życia do Szanghaju i zostawić swoją restaurację (tytułową Soul Kitchen) w rękach brata kryminalisty, kryje się bezpretensjonalna opowieść o radzeniu sobie z życiem mimo wszystko i o przezwyciężaniu pozorów. Zinos potrafi pomimo wielu problemów nie tylko finansowych, ale i zdrowotnych (bohater nabawia się przepukliny i w jej wynika przeżywa istne katusze nie mogąc się normalnie poruszać, co Akin przekuł w przekomiczny wątek, chyba najśmieszniejszy w całym obrazie) potrafi się nie załamać i walczyć o to, co dla niego ważne. Film przepełniony jest dla mnie jakimś takim ciepłem, którego świetnym przykładem jest relacja między pracującą w Soul Kitchen kelnerką, a bratem Zinosa - Illiasem, który by móc codziennie opuszczać więzienie prosi go o fikcyjne zatrudnienie w restauracji (które z czasem i pod wpływem poznanej dziewczyny staje się dla niego prawdziwą frajdą). Postać kelnerki też jest z resztą świetna - Lucia to malarka, intelektualistka, która woli myć się na pływalni niż płacić słone pieniądze za czynsz. Odwzajemnia uczucie Illiasa choć mogłoby się wydawać, że tych dwoje więcej już różnić nie może. Aktorka grająca Lucię (Anna Bederke) ma w sobie taki magnetyzm, że gdy pojawia się na ekranie skupia na sobie całą uwagę widza. Rewelacyjna jest scena w klubie kiedy tańczy, a stroboskopowe światło i hipnotyczna muzyka tworzą podobny klimat jak u Xaviera Dolana w Wyśnionych miłościach (kiedy cherubin Nicholas tańczy z matką do piosenki Pass this on The Knife). Fenomenalna jest też postać kucharza, którego pasja do gotowania jest ważniejsza od zachowania pracy, jeżeli wiąże się to z kulinarnymi bezeceństwami bądź klientami zamawiającymi gorące gazpacho;) Film ma dobry montaż, świetną muzykę i aktorstwo na naprawdę wysokim poziomie.
Można powiedzieć, że Soul Kitchen opowiada o banalnej prawdzie, że w życiu nie liczą się pieniądze i kariera, ale relacje międzyludzkie i zachowywanie spokoju, choćby się nam wydawało, że tym razem to już naprawdę koniec. Banał ten Akin przekuwa jednak w niebanalną historię, w zasadzie komedię raczej niż dramat, oferując widzowi sto minut rozrywki na najlepszym poziomie.
A tutaj zwiastun.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz